Najważniejszym zadaniem, jakie mają do spełnienia dowcipy wydaje się oczywiście poprawa humoru osobom, które ich wysłuchują. Nie sposób nie zgodzić się z tym przekonaniem, często można jednak odnieść wrażenie, że jest ono oparte na swego rodzaju uproszczeniu i jako takie wymaga, mimo wszystko, pewnej weryfikacji. Dowcipy bezsprzecznie bawią nas i pozwalają nam zapomnieć o problemach, z jakimi się borykamy, bardzo często jednak ich zadanie polega również na pomaganiu nam w oswajaniu zmartwień, z którymi mamy do czynienia. Niedole życia codziennego często przyjmują bardzo poważną postać, jeżeli więc zastanawiamy się nad tym, jak sobie z nimi radzić niejednokrotnie dochodzimy do wniosku, że jest to niemożliwe albo prawie niemożliwe. Gdy jednak obracamy je w żart okazuje się, że mają one swoje „drugie dno” i choć dobry dowcip nie pomniejszy znaczenia naszych problemów, z pewnością może przyczynić się do tego, że zaczniemy uważniej analizować dostępne nam rozwiązania. Dzięki poczuciu humoru możemy zatem zrozumieć, czego tak naprawdę się boimy, a to bez wątpienia może być wstępem do uwieńczonych sukcesem poszukiwań możliwie jak najbardziej skutecznych rozwiązań naszych dylematów.
Opowieści kabareciarzy, którzy robili karierę przed rokiem 1989 są fascynujące z wielu względów. Nie da się zaprzeczyć, że są one jeszcze jednym świadectwem mówiącym o prawdziwej historii naszego kraju, wielokrotnie słuchając historii ludzi kabaretu nie można jednak oprzeć się również wrażeniu, że mamy do czynienia ze swego rodzaju cichymi bohaterami niewesołej rzeczywistości. Jak już wspominaliśmy definicja wolności słowa i wypowiedzi w tamtym okresie odbiegała nieco od dzisiejszych standardów, nie powinniśmy zatem dziwić się, że osoby, którym zależało na tym, aby przekazać otoczeniu swoje własne zdanie musiały włożyć w to nieco wysiłku. Kabaret i możliwość mówienia poprzez żart o rzeczach trudnych i ważnych znakomicie nadawał się do tego, należało jednak posiąść umiejętność mówienia tak, aby być zrozumianym przez odpowiednie osoby, a totalnie niezrozumiałym dla tych ludzi, którzy decydowali o tym, co jest dopuszczalne, a co nie. Walka z cenzura wymagała nie raz dużego zaangażowania i wcale nie zawsze kończyła się sukcesem, gdy jednak słuchamy nagrań radiowych i programów telewizyjnych z tamtego okresu nie potrafimy ukryć podziwu dla kabareciarzy, którym, mimo wszystko, udawało się powiedzieć tak wiele.
Debat na temat poczucia humoru Polaków nie można prowadzić bez odwołania do lat 1945-1989. Okres ten to między innymi czas świetności radia i telewizji, ale również czas, w którym wolność słowa bywała definiowana w dość zaskakujący sposób. Możliwość powiedzenia dokładnie tego, o czym się myślało była nikła, a konsekwencje samowoli w tym zakresie były dość poważne. Nie groziło nam, co prawda, więzienie za niestosowny dowcip (a przecież wielu innych mieszkańców państw demokracji ludowej nie miało tyle szczęścia), nie oznaczało to jednak wcale, że mogliśmy pozwalać sobie na niefrasobliwe zachowania bez obaw o ich nieprzyjemne konsekwencje. Opisane tu realia z pewnością nie skłaniały do nadmiernej pogody ducha, nie oznaczało to jednak wcale, że nasi rodacy byli przerażeni. Ich zaangażowanie w próby przezwyciężania trudnej sytuacji było duże, a poczucie humoru nie raz było tym, co ratowało ich przed popadnięciem w zupełne odrętwienie i przed założeniem, że nic nie da się tak naprawdę zrobić. Pomagali im w tym twórcy kabaretów, którzy również szukali nieformalnych dróg wprowadzania w życie wolności słowa, a ich wysiłki wielokrotnie można było uznać za naprawdę godne uwagi.
Na temat tego, czy jako naród mamy poczucie humoru mogą wypowiadać się satyrycy, mamy bowiem do czynienia z osobami, które rozśmieszając nas zarabiają na swoje życie. Sądząc po popularności kabaretów w naszym kraju nie należmy z pewnością do narodów ponurych, rozmowy ze „specjalistami od uśmiechu” przekonują nas jednak, że nie mamy wcale powodów do nadmiernego samozadowolenia. W pierwszej kolejności powinniśmy zwrócić uwagę na to, że nie bawi nas to samo. Nie ma w tym nic złego, utrudnia to jednak pracę dobremu satyrykowi. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku „wspólny wróg” (najpierw władza komunistyczna, a potem po prostu tajemniczy „oni”) jednoczył nas i pozwalał na zbudowanie swego rodzaju frontu walczącego z nim przy wykorzystaniu śmiechu, dziś jednak trudno jest nam wskazać jednego przeciwnika, w opozycji do którego mielibyśmy się jednoczyć. Twórcy kabaretów z pewnością wzdychają tęsknie do czasów, w których poruszany tu problem nie wydawał się istotny, nie da się jednak zaprzeczyć, że nowa sytuacja ma nie tylko złe, ale i dobre strony. Od satyryków wymaga się większej kreatywności, a tym samym dość łatwo można wyeliminować tych, którzy sobie nie radzą.
Skoro jesteśmy coraz częściej przekonywani o tym, że osoby obdarzone poczuciem humoru żyją dłużej i są bardziej cenione przez otoczenie niż ich ponurzy koledzy zasadne jest zadanie pytania o to, czy skłonności do śmiechu można się nauczyć. Psycholodzy, których zazwyczaj namawia się do udzielenia na nie odpowiedzi nie są w stanie wydać ostatecznego werdyktu w tej sprawie pocieszają nas jednak sugerując, że każdy z nas rodzi się z predyspozycją do śmiechu. Badania, w których biorą udział bardzo małe dzieci potwierdzają, że wesołość wydaje się być ich stanem naturalnym można więc domniemać, że to życiowe doświadczenia przyczyniają się do tego, że wiele spraw przestaje nas bawić. Warto podkreślić w tym miejscu i to, że nasze poczucie humoru może ewoluować. My sami dorastamy i zyskujemy nowe spojrzenie na otaczający nas świat, niekiedy zaś zmiany wynikają z tego, że silnie działa na nas otoczenie. Za granicą coraz popularniejsze są zresztą tak zwane „szkoły śmiechu”, na których promowana jest jego funkcja terapeutyczna można więc mieć nadzieję, że osoby ponure z natury wcale nie stoją na straconej pozycji. Poczucie humoru warto wspierać i w żadnym wypadku nie powinniśmy wstydzić się z powodu tego, że je posiadamy.
Badanie znaczenia śmiechu dla człowieka i jego rozwoju nie było oczywiście najważniejszym z zadań, jakie stawiał sobie austriacki psycholog Zygmunt Freud nie da się jednak zaprzeczyć, że i na tym polu odniósł on naprawdę znaczące sukcesy. To właśnie jego prace uświadamiają nam, że humor może mieć nie tylko pozytywny, ale i destruktywny wpływ na człowieka i właśnie ten drugi aspekt poczucia humoru jest coraz częściej poruszany przez psychologów. Bardzo często możemy usłyszeć o tym, że poczucie humoru ułatwia kontakty pomiędzy ludźmi, pomaga im w lepszym zrozumieniu siebie nawzajem i rozładowuje trudne sytuacje nie da się jednak ukryć, że żart może być również krzywdzący. Pomiędzy śmiechem, a wyszydzaniem nie ma wcale szczególnie czytelnej granicy, a osoby, które padają ofiarą tego ostatniego często same muszą zmagać się z oskarżeniami o brak poczucia humoru. Równie destruktywne okazuje się zresztą nie tylko szydzenie z otoczenia, ale i z samego siebie, a specjaliści zajmujący się psychologią nie ukrywają, że jest to bardzo niepokojące i bardzo częste zjawisko. Osoby mające skłonność do kpienia ze swoich zalet i wad najczęściej nie akceptują samych siebie wskazane byłoby więc, aby zaczął z nimi współpracować specjalista.
Większość z nas niejako instynktownie odczuwa, że poczucie humoru i pewien dystans do otaczającego nas świata to nie wady, ale zalety. Niekiedy właśnie umiejętność doszukiwania się pozytywów w sytuacjach pozornie nierozwiązywalnych przyczynia się do tego, że zachowujemy dystans do samych siebie i nie pozwalamy sobie na przesadne użalanie się nad sobą. Pozytywne strony poczucia humoru wydają się nam czymś niezaprzeczalnym cieszy nas więc to, że również osoby zawodowo zajmujące się zagadnieniami z zakresu psychologii społecznej zdają się podzielać tę opinię. Co prawda nie ma naukowego potwierdzenia tezy zgodnie z którą ludzie ponurzy żyją krócej nie ulega jednak wątpliwości, że ich życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż to, jakie staje się udziałem wesołków. Ci ostatni nie muszą obawiać się o brak dystansu do samych siebie, a przez to nawet znoszenie porażek, jakich nie szczędzi nam życie bywa znacznie mniej kłopotliwe niż w przypadku tych naszych znajomych, którzy biorą życie na serio. O tym, że humor jest potrzebny zaświadczają zresztą również osoby, które jego dobroczynną moc odkryły stosunkowo niedawno. I ich relacje potwierdzają, że życie jest ciekawsze wtedy, gdy jest śmieszniejsze.
Poprzez humor najczęściej rozumiemy dostrzeganie śmiesznych stron zarówno w ludziach, jak i sytuacjach stanowiących cześć otaczającej nas rzeczywistości. Jego poczucie to zatem cecha, która w dużym stopniu pomaga w przetrwaniu trudnych momentów, jakich nie skąpi nam życie i już choćby to może być uznawane za argument przemawiający za tym, aby je rozwijać. Oczywiście wcale nie każdy z nas znajduje upodobanie w wyłapywaniu zabawnych scen i powiedzonek. Dość powszechne jest spoglądanie na świat na serio i rozumienie go w sposób jednoznaczny, a ci nasi znajomi, którzy przyjmują taką zasadę przeważnie utrzymują, że nic na tym nie tracą. Czy jednak jest tak rzeczywiście? Być może moglibyśmy mówić o takiej sytuacji, gdyby poczucie humoru obce było całemu człowieczeństwu tak jednak nie jest, a osoba z natury ponura nie jest w stanie ustrzec się przed kontaktami z tymi znajomymi, współpracownikami i partnerami handlowymi, którzy znajdują upodobanie w dostrzeganiu tego co niejednoznaczne i zabawne. Rozwijanie poczucia humoru pomaga zatem w lepszych kontaktach z otoczeniem i już choćby dlatego nie warto go ignorować.
Krzysztow siedzi w gabinecie i sie zamartwia:
“Napewno nie jestem jedynym lekarzem ktory sypia z pacjentka,napewno ktos jeszcze sypia ze swoja pacnentka” -Nagle sumienie mu odpowiada,”Racja Krzysztowie przeciez ty jestes weterynarzem”
Na je orzeszkach podawanych w Liniach lotniczych American Lines pojawiłą sie instrukcja obslugi:
1/ Otworzyc orzeszki.
2/Nastepnie zjesc orzeszki nie rozsypujac na ziemie.
Ostatnie komentarze